niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 4

Rozdział 4

 Trudno jest myśleć biegnąc. Musiałam być skupiona na tym, by się nie przewrócić, na kontrolowaniu sytuacji za mną. W podświadomości czuję, jakby to wszystko było snem, aczkolwiek próby szczypania nie przynoszą efektów.
 Nagle zorientowałam się, że nie słyszę biegu ani ryku za sobą. Pobiegłam jeszcze chwilę przed siebie, po czym zwolniłam do marszu. W końcu się zatrzymałam i oparłam rękami o uda. Rozejrzałam się. Byłam już na przedmieściach! Pół godziny już minęło, aczkolwiek idąc straciłam jakieś dziesięć, piętnaście minut. Spojrzałam na domy. Były one nowo wybudowane, więc byłam teraz zupełnie sama w tej okolicy.
 Wyrównałam oddech i pozbierałam myśli. Przekalkulujmy sytuację. Nagle na urodzinach dyrki widzę potwora, Filip wyciąga z krzaka miecze i sztylet, Julia sprawia, że hala migocze. Jakiś potwór za mną biegnie, prawdopodobnie niedługo zostanę przez niego zjedzona. To się dzieje za szybko! Stanowczo za szybko. Przez dziesięć minut zmienia się cały mój świat. Nagle poznaję pojęcie walki, magii i potworów. Nie, przecież to nie istnieje! Taki świat istnieje tylko w książkach!
 Spojrzałam na sztylet, który trzymałam w ręku. Przygryzłam wargę. Mój pomysł był głupi, ale musiałam się ostatecznie przekonać, czy ja śnię, czy to wszystko dzieje się naprawdę. Wzięłam lekki zamach i uderzyłam rękojeścią noża w swoje czoła. Załkałam i od razu przyłożyłam zimną rękę do zranionej głowy. Co ja, do cholery, robię?! Powariowałam do końca! Czego ja się spodziewałam? Że wydarzenia będę szły wolno i z uprzedzeniem? Dobra, wolno mogą biec, bo to jest okropne, więc jak inaczej? Ale to wszystko się potoczyło bardzo szybko, minęło zaledwie czterdzieści pięć minut.
 Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi, ale muszę się dowiedzieć. Podniosłam się do biegu. Ogarnęłam wzrokiem najbliższą okolicę skrytą w mroku nocy. Nie obchodzi mnie, że jest mi zimno, nie obchodzi mnie boląca głowa, nie obchodzi mnie mój strach. Nic mnie nie obchodzi oprócz tego, że muszę przeżyć i dowiedzieć się, o co chodzi w tej całej masakrze.
 Nagle usłyszałam długi i bardzo głośny ryk. Głośny. Monstrum jest bardzo blisko. Przyspieszyłam biegu. W oddali zauważyłam czarną plamę. Była to Wielka Puszcza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz